|
...spoufalactwo
...kolejne słowo, którego nie lubię i nie rozumiem to "spoufalenie".
..."nie spoufalaj się". "lepiej się nie spoufalać".
...bo?
..."bo ci na głowę wejdą".
...a mnie się wydaje, że to słowo ma sobie cząstke innego - "zaufanie".
...więc jeśli kogoś lubię i mu ufam, to niby czemu nie?
...jakąś taką negatywną mgiełką otoczono "spoufalanie". dotyczy ono zresztą (chyba) kogoś, kto w jakiś sposób jest od ciebie zależny.
...a ja lubię. być z kimś na tyle blisko, aby móc się spoufalić. żeby móc mu zaufać.
...i wtedy - mam 99 procent pewności - że nie będzie wchodzenia na głowę.
...od tego zresztą jest zaufanie. które przecież też w jakiś sposób wiąże się z ryzykiem, jakie trzeba podjąć.
...kończę - bo chyba bredzę i wpadam w niewyjaśnione patosy. niezbyt jestem wyspany i tak dalej (mało ostatnio piszę - przynajmniej tu - mam plan to zmienić, zwłaszcza, że ferie nastąpiły).
...w każdym razie: lubię się spoufalać. bo spoufalenie rodzi bliskość i wynika z bliskości. i jest fajne. jeszcze nigdy nie żałowałem...
...jest dobrze...
ranyboskie 2012-01-28 20:34:48 skomentuj (1) ...oferta ...taki pomysł: ...z okazji zbliżających się świąt tylko w naszych bankomatach opcja "wypłać wszystko"... ranyboskie 2011-12-23 18:12:26 skomentuj (2) ...drzewostan ...pierwszy raz kupiłem na targu choinkę. z lasu. i niosłem ją przez miasto do domu. ...a zawsze mi się kojarzyło, że to ojcowie właśnie po te hcoinki jeżdżą, chodzą, kupują. tak, wiem - uproszczenie. ...i jak tak sobie szedłem to (tak - głupie) chyba pierwszy raz czułem się naprawdę dorosły... ranyboskie 2011-12-18 11:59:05 skomentuj (2) ...z tyłu głowy ...dobrze, powiem to. tu. choć, mimo wszystko, wciąż chyba piszę najbardziej dla siebie. chcę sobie to powiedzieć... choć pewnie - jak zwykle - nie umiem tego opisać. ...gdyż: ...miewam takie ostatnio stany (często... żeby nie powiedzieć - permanentnie), że chyba na granicy depresji niemal. nigdym się tego nie spodziewał. nikt by się nie spodziewał. że wciąż we mnie krąży jedna myśl i jest mi wtedy... ...jakoś. przeraża mnie świadomość, myśl taka, że to ostatni rok mojej pracy w szkole. nie tylko tej (mojej ulubionej, z którą się pożegnam w czerwcu), ale w ogóle. ...nie obawiam się kwestii finansowych (choć poniekąd także). bardziej przeraża mnie jednak wizja, że nie będę już robił tego, co - prócz rodziny - jest sensem, pasją, radością. czegoś, co - takie mam podejrzenie - robić potrafię. przeraża i paraliżuje mnie świadomość, że już za chwilę nie będę mógł zamknąć za sobą drzwi od klasy i rozmawiać z młodymi ludźmi o literaturze, wartościach, wymieniać, zderzać poglądy, dzielić się energią. ...nie uważam się za mistrza świata. często jestem nauczycielem kiepskim. w ostatecznym rozrachunku jednak i bez fałszywej skromności - staram się być dobry i (też) często (chyba) mi się udaje. ...obawiam się tej pustki, która we mnie zostanie. tej dziury. tego braku. tęsknoty. ...chyba jednak nie umiem napisać... ...ale myślę o tym dużo. niemal bez przerwy. mam z tyłu głowy. przeszkadza. najbardziej w tych momentach, w których jest najfajniej. rozdarcie takie... słabe... ...tym razem bardzo nie chcę, żeby było "jakoś". ps. (17.12) ...policzyłem sobie właśnie, że ostatnie siedem lat mojego życia to były lata tłuste... ranyboskie 2011-12-07 22:20:17 skomentuj (6) ...mistrzostwa polski w dzieleniu ...powiedziałem sobie kiedyś, że nie będę się tu zajmował takimi sprawami. ale mnie nosi. ...bo był jakiś marsz. i był jakiś antymarsz. a teraz - bo oglądam sobie (między innymi na fejs-zbuku) zdjęcia, komentarze, statusy swoich znajomych, przyjaciół, ludzi których znam lepiej i gorzej, mądrych, ciekawych, fajnych. i jedni piszą, że faszyści tu, a drudzy, że tam. i jedni i drudzy używają słowa "oni". i od jednych i od drugich płynie na przemian - jad, złośliwość i moja "najmojsza racja". ...i co mam teraz zrobić? stawać po jakiejś stronie? wybierać jakąś opcję? zmieniać nastawienie, bo jedni stanęli(by), a drudzy (by)szli? idiotyzm jakiś. ...co mnie to tak naprawdę obchodzi?! ...nie identyfikuję się z żadną grupą. chcę otaczać się ludźmi, którzy są dobrzy, którzy nie stają się zapyziałymi wyznawcami jakiegoś poglądu i od tego uzależniają swoje znajomości, przyjaźnie, oceny. którzy nie są fanatykami. bo KAŻDY fanatyzm jest zły. KAŻDY! ...fanatyzm nie pozwala mi dostrzec człowieka w kolesiu, który niesie flagę w klorach dwóch. fanatyzm nie pozwala mi zobaczyć człowieka w kolesiu, który niesie flagę w kolorach siedmiu. fanatyzm nie pozwala mi zobaczyć człowieka. fanatyzm nie pozwala mi na nic. ...tak naprawdę wciąż wydaje mi się, że to takie ciągłe odwracanie uwagi. jacyś ludzie się o coś tam tłuką, wiadomości idą na cały kraj oraz świat, będzie się o tym dyskutować przez najbliższe pół roku, a tymczasem niepostrzeżenie zdrożeje benzyna i podwyższy się wiek emerytalny. a my sobie spokojnie i regularnie skaczemy sobie do oczu... ...pomiajm oczywisty cios w lobby dziewiarsko-krawieckie, któremu zaraz wyda się zakaz szycia kominiarek... ...naprawdę - fajny pomysł na przepis ("skąd masz ten recept?")... ponieważ zgromadzenie zaczyna się, bodajże, od 15 osób, zaraz pan policjant będzie miał kolejne narzędzie, żeby wylegitymować i wlepić mandat. tym razem za noszenie czapki w grupie... ...potem dojdą glany i okulary słoneczne. ...a święto jest o wolności. podobno. ...i podobno w przyszłym roku też będzie rekonstrukcja historyczna. będzie się rekonstruować napierdalankę z roku 2011. ...zatem w dupie mam takie święto. święto, które podzieliło ludzi. najzwyczajniej. nie chce mi się. ...smutno mi jakoś po prostu. że ludzie sztucznie tworzą jakieś absurdalne podziały, jadą po sobie nie przebierając w słowach. nie, nie jest mi wstyd. ola nauczyła mnie, że wstydzić się można tylko i wyłącznie za siebie. a ja - tym razem - nie zrobiłem nic, czego miałbym się wstydzić. choć pewnie zaraz znajdzie się ktoś gorliwy i zarzuci mi, że jestem bierny i to jest moją winą. ...a ja w święto niepodległości, wolności i równości miałem bardzo fajnego kaca, szedłem z igą przez puste miasto, potem miałem elegancką próbę i śpiewaliśmy piosenki (także o podkochiwaniu się w wąsie piłsudskiego), a wieczorem zasnąłem na filmie. ps. nie chce mi się pisać takich notek. niepotrzebnie i nie wiem czemu się nakręcam. a przecież nie chce mi się uczestniczyć w tych żałosnych rozruszkach i wojenkach. ...zrezygnowałem z telewizji. chyba czas na radio i internet... ps. 2 ...bo "Ja nie chcę nic innego, niech jeno mi płacze Jesiennych wiatrów gędźba w półnagich badylach; A latem niech się słońce przegląda w motylach, A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę. " J.Lechoń ranyboskie 2011-11-16 21:02:10 skomentuj (1) ...poczytaj mi, mamo "Milicjanci kochają dzieci. O tym wie każdy. Kochają nie tylko własne dzieci, ale również wszystkie inne, jak popadnie, bez wybredzania. Jeśli nie wierzycie, obejrzyjcie filmy. Na filmach milicjanci zawsze uśmiechają się do dzieci. I salutują im bez ustanku. Gdy tylko posterunkowy zauważy chłopca, natychmiast zaniedbuje wszystkie obowiązki i biegnie, aby mu zasalutować. Gdy spostrzeże dziewczynkę - spieszy tak samo. Z pewnością jest mu wszystko jedno, czy to chłopiec, czy dziewczynka. Byleby zdążył zasalutować. A milicjant, który się nie uśmiecha i nie salutuje, nie jest prawdziwym milicjantem. Pomimo to, na szczęście, nieprawdziwi milicjanci czasem się zdarzają." ...tak się zaczyna książka "Czarownik chodził po mieście" J.Tomina (wyd. 1966), kórą czytałem dzieckiem będąc, a teraz napotkałem na półce. bo idze chciałem coś poczytać... ...wybrałem inną książkę... ...o piracie rabarbarze. ...szowinistycznej świni... ranyboskie 2011-10-31 11:43:44 skomentuj (3) ...kraj na skraju ...wnioski wynikły podczas rozmowy ze szwagrem, więc, w niektórych momentach nie wiem już, kto co powiedział, kto, na co wpadł pierwszy, w każdym razie jest tak: ...dobra, przyznaję się - nie jestem patriotą. chyba. nie lubię tego blichtru, tych flag, symboli i tak dalej. mam to gdzieś. uwielbiam żyjących tu ludzi, choć oczywiście - ...nie znoszę tego kraju. tego systemu. tego, że na każdym kroku czuję się traktowany jak jakiś cymbał, który chce państwo oszukać, pohańbić, nie wiem, jaką jeszcze krzywdę mu wyrządzić i dlatego regularnie państwo przypomina mu o miejscu w szeregu. ...nie jestem represjonowany, nie... ale najzwyczajniej na świecie wkurwia mnie: - jak stoję, gadam z kumplem i jest noc (i nieważne czy mam piwo czy nie) i nie robimy nic złego - jesteśmy i gadamy. to czemu nagle jesteśmy potencjalnymi przestępcami? czemu byle cieć w mundurze podejrzliwie na mnie patrzy, spisuje i odzywa się do mnie, nie jak ktoś, kto ma mnie chronić, ale jako mój pan i władca, od którego zależy, co się zaraz ze mną stanie, więc lepiej, żebym się nie odzywał, kiedy on spisuje. za nic. ...to taki kraj, w którym tenże policjant ma wyrobić tygodniową czy miesięczną kwotę mandatów i dlatego ściga zbrodniarzy pijących bądź usiłujących wypić jakieś marne, pochowane po kieszeniach i rękawach browary. czytałem gdzieś kiedyś o policjancie, który sam sobie wypisał mandat, bo bał się, że nie dostanie premii. ...no czy to jest normalne?! ...przecież to są ludzie - policjanci, urzędnicy państwowi - którzy są dla nas, którzy mają nas chronić, którzy są NASZYMI PRACOWNIKAMI (to my opłacamy ich pensje). a jest jakoś tak, że im się wydaje, że jest odwrotnie. a może już się im nie wydaje? może tak długo daliśmy sobą pomiatać, że założyli nam kagańce i teraz to już możemy im skoczyć. - jak moja siostra chce dostać z mopsu dofinansowanie, to jest traktowana jak oszust i złodziej, któy chce wyłudzić od państwa 500 złotych. i przychodzą do niej do domu i oglądają, czy powinna dostać. bo oszaleje ze szczęścia od tej kwoty niebagatelnej. a podobno jak jest bałagan, to jest łatwiej dostać. więc moja siostra oszukuje i robi bałagan, chociaż to dofinansowanie jej się najzwyczajniej należy, a bałaganiarzem nie jest. - w kraju, w którym zarabia się 1000 złotych kara za jazdę bez biletu wynosi 150. ...marek był miesiąc we francji i jak jesteś biedny, to korzystasz ze środków komunikacji miejskiej za darmo i na przykład nie płacisz też za prąd. a co roku, jak się szkoła zaczyna, dostajesz kasę na kupienie dziecku kompletu książek, tornistrów, ołówków, długopisów i tak dalej. jeden koleś mi dziś mówił, że w holandii nie płaci się za wodę. bo to przecież dobro wspólne. ...i tak dalej! ...I TAK DALEJ... ...a tu? - na każdym kroku chce mi się życie utrudnić. ...jak mam kochać kraj, w którym - mam takie wrażenie - jestem nikim? ...peselem, głosem wyborczym, znaczkiem skarbowym... ...nie, nie wyemigruję. mam tu przyjaciół, którzy stanowią epicentrum. ...nie będę jednak zatrzymywał moich dzieci i jeśli nic się nie zmieni, a wątpię, to wolałbym, żeby żyły gdzie indziej. ...bo w dupie mam bursztynowy świerzop i płaczącą wierzbę. nic mnie nie obchodzi bóg, honor i ojczyzna. więcej z tego szkody, niż pożytku. bo przez bóg, honor, ojczyzna, tak mało się zmienia... ...wciąż wydaje nam się, że jesteśmy jakimś narodem wyjątkowym, narodem wybranym. polska mesjaszem narodów. ciągle mamy pod górkę, wiecznie jesteśmy uciemiężeni, wiecznie musimy cierpieć, wiecznie bóg nas doświadcza i mamy przejebane. ...a przecież równocześnie jesteśmy przedmurzem i ostoją chrześcijaństwa. polska hiobem narodów... ...co to jest za kraj, gdzie jacyś księża (czyt. jacyś kolesie) mają tyle do powiedzenia w życiu publicznym i tak bardzo mogą wejść w twoją prywatność? ...tak wiem, znam to - gdyby nie kościół, to nie odzyskalibyśmy niepodległości i jego rola w tym procesie jest nie do przecenienia. ale - proces się zakończył, kościół powinien się teraz zająć swoimi wiernymi, a nie ingerować. w życie moje i moich rodaków. ...żeby była jasność - nic mnie nie obchodzi spór o krzyż w sejmie! nie przeszkadza mi ten symbol i w niczym też mi nie pomaga. mam to w dupie czy on tam wisi czy nie. spór o orłową koronę mi się przypomina. a przecież to nie są najważniejsze i podstawowe sprawy. ...istotne jest choćby to, że mimo, iż nic złego nie zrobiłem, boję się policjanta. ...czyli państwa swojego się boję, tak? bo on przecież reprezentuje, pilnuje, otacza mnie opieką, itede. to jest jakaś ściema i mydlenie oczu. odwracanie uwagi? od tego, co tak naprawdę istotne... ...chociaż z drugiej strony... co to ma być - chrystus królem polski!? czy ja zwariowałem czy oni? czy czas i świat się zatrzymał? jaki mamy teraz wiek? chrystus królem polski! bez przesady. jaki chrystus? jaki król? jaka polska? co to jest? jak ma mi się podobać kraj, gdzie zabobony i zacofanie dumnie nazywa się konserwatyzmem. ...większość moich znajomych pamięta, że, kiedy byli mali, uważali, że jezus był polakiem. a kim miał być? przecież nie żydem. wszak to żydzi podstępnie (żydzi zawsze robią wszystko podstępnie) go zamordowali. podobnie jak dziewczynkę z sąsiedniej dzielnicy. tylko z niej jeszcze spuścili krew. na macę. dziadek mi takie pierdoły opowiadał jakieś 30 lat temu, a ja wierzyłem święcie i strasznie się tych żydów bałem. ...choć tak naprawdę to nie miałem bladego pojęcia, kto to taki. prócz tego, że krew z dzieci ściąga... (jak sobie przypomnę wyobrażenie procesu odsysania - te rurki różne i naczynia plastikowe porozstawiane w ciemnych piwnicach, te tajne laboratoria - to i dziś mnie dresz po plecach przebiega. chyłkiem). ...niestety, okazało się, że jezus polakiem jednak nie był. ...ale nic to, poradzimy sobie. odbierzemy żydom jezusa. będzie naszym królem, a nie ich. nie Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum, tylko Jezus Chrystus Królem Polski. niech żyje król i naród, który osobiście wybrał (król naród, naród króla)! ...litośći!!! ...zdaję sobie sprawę, że to wszystko, com napisał, jest wierzchołkiem tylko. słynnej góry lodowej. ...tymczasem jednak idę poczytać dzieciom bajkę. ...pewnie będzie o jakimś kraju, co jest za górami i za lasami... ps. a teraz proszę mnie ukrzyżować... ranyboskie 2011-10-22 21:25:34 skomentuj (6) ...cisza wyborcza... ...jest fajna. ...od wczoraj nic nie było w radiu o polityce. szkoda, że tak krótko... ranyboskie 2011-10-09 20:34:19 skomentuj (1) ...wstęgi moebiusa ...po drugiej. w nocy. czekam na telefon od kumpeli, więc odbieram. i słychać tak: - halo?!?! - yhm - kazik? - slucham?? jaki kazik? - halo??!!! kto mówi???!!!! (pretensja) - to ja raczej pytam, kto dzwoni w środku nocy? - przepraszam. ale ja do pana kazika, bo telefon zostawił. - to jak zostawił, to jak ma odebrać? - no przyjść po niego. - ale telefon jak ma odebrać? w sensie słuchawkę, guzik nacisnąć. skoro aparat u pani leży... - no przyjść po niego... - dobranoc. * * * - dzień dobry, internet mi nie działa. - bo pan nie zapłacił. - ale jak miałem zapłacić, kiedy nie wiedziałem ile i komu. - jak to? - no bo mieli mi państwo przysłać fakturę. pierwszą. z numerem rachunku i tak dalej. - no to wysłaliśmy. - nie doszło. poleconym? - ale wysłaliśmy na mejla. - aha. tylko, że internet mi nie działa. - bo pan nie zapłacił... ranyboskie 2011-10-02 08:17:47 skomentuj (5) ...kim są ci ludzie? ...krótko, mało i chaotycznie: ...mój ulubiony czas. wykwit buź i mord na przystankach, słupach, klatkach schodowych, kalendarzykach, sklepach. na wszędzie. ...fajnie. ładnie. ...nagle się okazuje, że wokoło jest kupa ludzi, którzy chcą zrobić tak, żeby żyło mi się dobrze. cieszę się. fajnie. ładnie. i nie wątpię, że są wśród nich i tacy, którzy w to wierzą. którzy chcą. niestety - jestem pesymistą. w tym przypadku. gdyż: a) są na "miejscach straconych". gdzieś na tyłach list i tak naprawdę ich głosy pracują na tych, którzy są na górze. czyli nazwiska znanych. nazwiska ludzi, którzy już dobrze wiedzą, że to zajebista fucha, że idealizm trzeba zostawić w domu. na który to dom (a najlepiej dwa) trzeba zarobić (bo przecież nie "zapracować"); b) jeśli nawet, to za chwilę się okaże, że (kopiuj, wklej) to zajebista fucha, że idealizm trzeba zostawić w domu. na który to dom (a najlepiej dwa) trzeba zarobić (bo przecież nie "zapracować")... c) najlepszy komentarz widziałem 4 lata temu na wlepce w plakat (jak sama nazwa wskazuje) wlepionej: "zagłosuj na mnie, a przysięgam, że nie usłyszysz o mnie do następnych wyborów"; d) przez ostatnie kilka(naście?) lat nauczono mnie, w tym względzie, pesymizmu, a przecież (co najważniejsze): ...jak co cztery lata nic się w moim życiu nie zmienia - wciąż mam tę samą (i ostateczną) żonę, coraz większe dzieci (ich wzrost i wiek, nie wynika, o dziwo!, z zawiązywanych koalicji). uwielbiam ludzi. lubię się napić alkoholu i zapalić papierosa na ławce i poza nią, a szwagier jest najwyższą formą ewolucji... itede. ...a ja, proszę kandydatów, notorycznie spędzam dużo czasu (i wiem, że tak będzie jeszcze przez dziewięć miesięcy, bo potem nie wiem) wśród dużo młodszych od siebie ludzi. i nie ma skażenia, nie ma parcia, nie ma ciśnienia, nie ma głupoty przez Bardzo Duże Gy. jest myślenie, świeżość, otwartość i dużo innych fajnych rzeczy. coś, czego nie ma na tych wszystkich plakatach... ...jest dobrze. ...póki co... ranyboskie 2011-09-28 23:57:32 skomentuj (2) ...w kwestii formalnej ...to ja może w kilku kwestiach formalnych (odnośnie komentarzy do ostatniej notki): - nie jestem matką. ojcem raczej; - nadużywam wielokropków i małych liter. uwielbiam to; myślę, że nie jestem analfabetą (filologia polska co prawda 11 lat temu, ale jednak); - nie mam ślubu kościelnego, a moje dzieci nie są ochrzczone; gdyż - nie mam z religią (JAKĄKOLWIEK!) nic wspólnego; - jak inne dzieci będą miały komunię, to - wymyśliliśmy, może głupio - też kupimy idze sukienkę, jakiś prezent, zrobimy imprezę; bo przecież o to w tym wszystkim dzieciom (czy tylko im?) chodzi; o całą tę otoczkę i blichtr; o nic innego; - na religii nie zrobiliby mojej córce krzywdy. tylko naopowiadaliby bzdur. że bóg jest. a ja myślę, że nie ma. wystarczy; - z tą ilością godzin przesadziłem, się okazało. to jest jakoś na grupy podzielone. jest dwa razy po pół godziny. z tym, że na przykład pośrodku zajęć - co akurat mnie denerwuje - od 9. bodajże; - mój świat nie opiera się na boskich ranach. a słowa są tylko słowami; - nie czuję się ofiarą systemu, nie odczuwam szykan, nie potrzebuję pomocy. i pewnie tak będzie; jak ktoś napisał - to jednak problem wsi; choć zaścianek i w mieście się zdarza... ...cały czas zastanawiam się, czemu zawdzięczam nagły i taki ruch na blogu. ...pozdrawiam wszystkich(?)... czuj, czuj, czuwaj... ..."tylko spokojnie, nic nam nie zrobią, nic, nic, nic" ranyboskie 2011-09-13 06:18:09 skomentuj (5) ...trudne sprawy ...no więc się stało. iga dotarła do ostatniej grupy w przedszkolu. i jest jedynym dzieckiem, które nie chodzi na religię. choć podobno narzekało wielu... ...nie było zabronienia. wytłumaczyliśmy, na czym rzecz polega, o co chodzi. i że my to właściwie nie mamy z tym nic wspólnego. ale - że jak chce. dziewczynka stwierdziła, że w takim razie to ona jednak nie chce i posiedzi sobie wtedy z panią. (ciekawostka - religia jest trzy razy w tygodniu; na szczęście o 8 rano). ...dopada mnie czasem takie myślenie, że może jej jakąś krzywdę robimy. nie mam wątpliwości - postępujemy dobrze, słusznie, zgodnie ze swoimi zasadami i sumieniem. bo tego przecież staramy się jej nauczyć. ...z drugiej jednak strony... ...czy nie alienujemy jej w jakiś sposób. ...bo na przykład brak telewizji. bo to prziecież dziadostwo i pustka. wiem, co mówię - dwa tygodnie mieszkaliśmy w mieszkaniu teściów - bez teściów - z całodobowym dostępem do 60, bodajże, kanałów. i naprawdę próbowałem. nie znalazłem nic, a złapałem się na godzinnym siedzeniu w fotelu i bezmyślnym naciskaniem guzika. i ta myśl, że przecież wiem, że dalej tam nic nie będzie, a jednak siedzenie i naciskanie nadal. ...o, przepraszam! skłamałem. jeden program mnie wkręcił, jeden program robił przerwę w wakacyjnej przerwie. 1&;45, polsat. "trudne sprawy". mistrzostwo samo w sobie i kwintesencja polsatowości. doszło do tego, że jeden przyjaciel robił przerwę w remoncie, drugi przychodził i wgapialiśmy się. potem tą samą ekipą pojechaliśmy do trzeciego, co mieszka na wsi i regularnie przed namiotem o wspomnianej godzinie wystawiano telewizor, ciągnięto kabelki i start. śmiechy, śmiechy, owszem, w pewnym jednak momencie okazało się, że zaczynamy rozkminiać. i jak któryś raz z rzędu jeden mówi do drugiego - "jak myślisz, jak się skończy?" albo "co byś zrobił?" - stwierdziliśmy, że robi się niebezpiecznie. i zakończyliśmy proceder. ...po wejściu do nowego mieszkania pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, było obcięcie kabla antenowego, co się wił (nadal płącimy w czynszu za tv, ale jest to dokładnie 1 złoty, więc aż głupio mi się upominać). ..."wracając jednak do ad rem" (jak mawiał jeden pan spod sklepu) - mimo wszystko ludzie rozmawiają czasami(?!) o tym, co było w tiwi. a iga nie wie, co to - na przykład - "ju ken dens" i , podobnie jak ja, nie rozróżnia tych wszystkich najnowszych gwiazd. bo przecież - kim są ci ludzie?! ...nie wiem, jak inne dzieci, ale już za rok szkoła i pewnie się zacznie. ...podobnie może być z religią. pracuję ze starszymi dziećmi(?) - 13-20 lat, w dodatku mądrymi, otwartymi i tolerancyjnymi, więc mogę nie zauważać tego problemu. nie wiem jednak, jak sprawa wygląda w podstawówkach. bo dzieci bywają złe i okrutne. ...nie chciałbym działać wbrew sobie, nie chciałbym działać wbrew idze. nie chciałbym tylko jednak, żeby było jej źle. czy to oznacza, że mam ją uczyć konformizmu? bo co jest większą krzywdą? ...tymczasem zgadzamy się ze sobą i sama twierdzi, że nie chce. poza tym myślę sobie, że jest mądrą dziewczyną i mamy jeszcze czas, żeby z nią o tym rozmawiać i tłumaczyć. czy zrozumie, co wybierze później i jaki będzie miała stosunek do rzeczywistości... nie wiem. ...fajnie by było, gdyby była szczęśliwa. fajnie by było, gdybym jej w tym nie przeszkodził... ps. za trzy lata napiszę to samo w imieniu antka. ranyboskie 2011-09-09 07:08:35 skomentuj (54) ...noworoczny start ...pewnie to głupie... ...ale... ...co roku 31. sierpnia odczuwam takie fajne podenerwowanie. podnieconko. że już jutro do pracy. nie czekam na ten moment całe wakacje, ale nigdy nie płaczę, że już koniec i - "mamusiu, ja nie chcę!". ...po prostu - wbrew powszechnym i obiegowym opiniom, lubię. bo jest fajnie. i ten pierwszy dzień też jest fajny. nie umiem powiedzieć. ...że się zaczyna, że niby wiadomo mniej więcej, co będzie, a przecież jest w tym wszystkim bardzo duży element niespodzianki, nowej przygody, ludzkich napotkań (przede wszystkim). i czuję się dobrze. realizuję się. ...bo, na przykład, wychowawstwo i całą związana z tym odpowiedzialnośc, na którą tyle słyszy się narzekań. a ja lubię. ...tak jak całą (no, niemal) swoją pracę. kiedy zamykam od wewnątrz drzwi klasy - to jest takie uczucie, że cała reszta zostaje z tamtej strony i nic nie powinno tego zakłócać. i tak dalej. ...to jest naprawdę świetna rzecz - lubienie swojej pracy. ...na marginesie - w dyskusji na temat "nie zawsze i nie wszyscy, którzy są, powinny być nauczycielami", mój głos jest taki, że pierwszym kryterium do "niebycia" jest nielubienie dzieci, młodzieży, ludzi po prostu. tacy ludzie, moim zdaniem, nie powinni. bo robią krzywdę . i sobie i innym. nic dobrego z tego przecież nie wynika. dla nikogo. no, nie mam racji? ...myślę sobie, że jestem szczęśliwy (podobno nie można o tym mówić głośno, żeby nie zapeszyć... nie wierzę). wszystko jest tak, jak powinno być. "na polu służbowym oraz w życiu osobistym". ...jeszcze jutro synu idzie pierwszy raz do przedszkola, więc trochę się cykam i nie wiem, jak bardzo nerwowa i przewiercona noc przede mną. ...ale to dobre nerwy. stymulujące. ...jest dobrze. zawsze jest... ranyboskie 2011-08-31 23:31:38 skomentuj (4) ...metamorfoza ...jeden facet opowiadał, że jak raz jego znajomy przyszedł do domu trzeźwy, to go własny pies pogryzł na podwórku. ...gdyż nie poznał... ranyboskie 2011-08-19 13:38:41 skomentuj (1) ...gdzie są diobły z tamtych lat? ...autobus. stoi koło mnie diobeł klasyczny. długie włosy, skóra poobszywana szóstkami, pentagramami, slejerami, behemotami. koszulka tylko dla wtajemniczonych - biało na czarnym to słynne logo, którego zwykły szaraczek nie ma szans odczytać. klasyczna ponurość w oku, twarzy i sercu. ...jedziemy. ...wtem! ...mijamy kościół, a diobeł wyjmuje prawą rękę z kieszeni i klasycznie się przeżegnuje. ...szczęka mi opada. dopada mnie nostalgia. piekło - z hukiem - spada mi na głowę, a może nawet (u)pada mi do stóp... ranyboskie 2011-08-14 07:08:38 skomentuj (2) |
||||